O autorze
Redaktor naczelna portalu DzielnicaRodzica.pl, autorka artykułów głównie o dobrym rodzicielstwie. Praca zawodowa i prywatne życie przeplatają się u niej, bo uczy się od swoich dzieci, jednocześnie stara się uważnie je prowadzić przez świat. Dużo czyta, szuka, słucha intuicji, czasami jest nauczycielem, a czasami uczniem.
Prowadzi warsztaty dla rodziców, wkrótce ukaże się jej książka dla rodziców.

Uciszyć złośliwego człowieczka

Jesteś zerem, jesteś nikim, nic nie osiągniesz, do niczego się nie nadajesz - to głos małego człowieczka, który w nas siedzi i bywa niezwykle złośliwy. Wynik zaniżonego poczucia własnej wartości. Jak więc wypracować poczucie własnej wartości u dzieci, by nie hodować w nich tego człowieczka?

Jest kilka fundamentów wychowania, np. bliskość z dzieckiem (by je słyszeć, widzieć, rozumieć), rozwój inteligencji emocjonalnej (by lepiej rozumiało siebie i innych, potrafiło współpracować, tworzyć zdrowe relacje itp.), ale to wszystko to elementy czegoś większego, choć z pozoru błahego – poczucia własnej wartości.

Poczucie własnej wartości, to nie jest pewność siebie ani zarozumiałość, ani przecenianie swoich możliwości. To nie jest też ciągłe powtarzanie „good job” i chowanie w sobie, tłumienie małego zalęknionego człowieczka poprzez ciągłe powtarzanie do lustra: jesteś cool.

Poczucie własnej wartości to samoświadomość, znajomość siebie takimi, jakimi jesteśmy. Z naszymi słabymi i mocnymi stronami, wadami i zaletami, możliwościami i ograniczeniami – oraz ich akceptacja. Rozumienie tego, na co mnie stać, kim jestem i dokąd zmierzam, co mi wychodzi, a co nie i oddzielanie tego od ocen, osądów (także cudzych) daje spokój i wolność od opinii innych ludzi. Jeśli więc mam wyrobione, ukształtowane poczucie własnej wartości, to potrafię spojrzeć obiektywnie na siebie i na to, co robię. Jeśli nie udało mi się wejść na drzewo, to mogę pomyśleć o tym tak: „nie umiem, pouczę się” lub tak: „nie umiem, nie potrzebuję”, ale nigdy nie pomyślę o sobie, że jestem nikim, nieudacznikiem lub że inni będą się ze mnie śmiać (bo co mnie obchodzą inni?).


Świetnie – wszyscy chcielibyśmy być niezależni od opinii innych ludzi i obiektywnie na siebie patrzeć, ale jak to zrobić?

Nasze – ukształtowanych dorosłych – poczucie własnej wartości to trudniejszy temat, wymaga pracy i dojrzewania. Ale dzieciom powinniśmy pomóc, a służy ku temu kilka sposobów.

Zauważaj. Gdy dziecko pracuje nad czymś, stara się, pomaga, gdy po prostu jest – zauważaj to. Dziecko potrzebuje miłości i akceptacji za samo to, że jest. Jeśli będziemy je dostrzegać „za coś”, np. gdy narysuje obrazek, wówczas zacznie samo siebie postrzegać, jako wartościowe „za coś”. Zauważ więc wkład dziecka włożony w rysowanie, zapytaj, co jest na rysunku, powiedz o swoich uczuciach z tym związanych, powstrzymując się od machinalnego „śliczny”.

Daj czas. Zapytaj kogokolwiek ze swoich znajomych, co najbardziej pamięta z dzieciństwa, jako ważne, wartościowe – czasami jest to jakaś jedna wymarzona zabawka, ale najczęściej pamiętamy magiczne chwile. Pieczenie ziemniaków w ognisku, wyprawę pod namiot, wspólne czytanie bajek, drobne codzienne zwyczaje. Dlatego obsypywanie dzieci prezentami, pięknymi przedmiotami lub ubrankami owszem, zagłusza wyrzuty sumienia, ale nie daje tego, co najważniejsze. Czas, spędzony z dziećmi na wspólnych aktywnościach (choćby to miała być godzina dziennie, ale za to z pełną uwagą), zaprocentuje bliskością i da dziecku poczucie ważności.

Akceptuj. Nie nazywaj dziecka leniuszkiem, bo nawet jeśli dziś jest leniwe, to jutro może być bardzo pracowite. Takie etykietowanie, szufladkowanie zawsze jest krzywdzące i pokazuje tylko część prawdy. Dziecko dostaje komunikat, że nie jest ważne w swej złożoności i odpowiada na etykietę, jak na samospełniającą się przepowiednię. Chwalenie za cechy, które są wygodne dla rodziców, ale nie są prawdziwym obrazem dziecka też nie przyniesie efektów w postaci poczucia własnej wartości, tylko swego rodzaju posłuszeństwo ze strony dziecka. Jeśli dziecko biega 10 godzin na dobę, to nagradzanie lub chwalenie go za to, że siedzi w spokoju, jest obcinające, daje dziecku komunikat – mama lub tata woli mnie innego niż jestem. Daleko tu do akceptacji. A bez niej nie ma zdrowego patrzenia na siebie i poczucia własnej wartości takiego dziecka.

Słuchaj. Zamiast karać, nagradzać i chwalić, spróbuj dostrzec, co stoi za zachowaniami dziecka. Jakie potrzeby ma zaspokojone, a jakie nie. Pomóż mu nazwać jego emocje, uczucia – te trudne i radosne – oraz potrzeby, z jakimi one się wiążą i w ten sposób nauczysz dziecko wsłuchiwać się w siebie, rozumieć siebie i swoje (czasami z pozoru absurdalne) zachowania. Słuchaj też, co do ciebie mówi, bo dla niego to zawsze jest ważne i chce się podzielić tym z kimś dla niego równie ważnym. Wasza relacja rozkwitnie, a dziecko dostanie komunikat: jesteś ważne takie, jakie jesteś.

Nazwij talenty. Dostrzeganie autentycznych talentów i cech dziecka pomoże mu je poznać i zrozumieć siebie. Dlatego spróbuj przyjrzeć się, co dziecku sprawia prawdziwą radość, w czym się spełnia i powiedz mu o tym, co widzisz, zapytaj o to, porozmawiajcie o tym. Mocne, ale też słabe strony, są naszym unikalnym wyposażeniem na życie i to na nich budujemy nasze sukcesy (i porażki), poczucie spełnienia i zadowolenia z życia.

Nie bój się porażek. Porażki też są ważne w życiu. Pokazują nam prawdę o nas i pomagają zmienić kierunek. Kryzysy są trudne, ale ich przepracowanie daje często siłę, wiedzę i naukę potrzebne do dalszego działania. Ucz dziecko, że jest odpowiedzialne za swoje porażki i że to jest dobre. Pokaż też, że nie ma się czym martwić, trzeba tylko wyciągnąć wnioski. Bo jeśli nie udało ci się wejść na drzewo, to nie znaczy, że jesteś nieudacznikiem, tylko że masz dwa wyjścia: pogodzić się z tym lub podjąć wyzwanie na nowo.

Zapraszam po więcej na www.dzielnicarodzica.pl
Trwa ładowanie komentarzy...